Ogródek szkolny

Ogródek szkolny

 

Dla niektórych to może być pierwsze i ostatnie doświadczenie z pracą w ziemi. Dobrze więc byłoby, żeby je mieli. Szkoła uczy różnych rzeczy, niechże więc nauczy i posiać marchew i zrobić grządkę i odróżnić chwast od wschodzącej pietruszki. Pamiętam wydzielone miejsce na ogródek w mojej szkole. Miał on już czasy świetności za sobą. może odeszła osoba która była pomysłodawcą i inicjatorem jego powstania, a może straciła entuzjazm. Niemniej jednak był i ja spędziłam w nim którąś lekcje. Pamiętam ją w odróżnieniu od setek innych, które zupełnie zatarły mi się w pamięci.

 

szkolne_ogrody2

 

Zamiłowaniu do ziemi trzeba dać szansę zaistnieć. Dzieci wychowywane w blokach, często znają tylko żółty piasek w piaskownicy. Taki piasek nie pachnie zbutwiałym liściem jesienią i esencją życia wiosną. Nie ma w nim dżdżownic i nic w nim nie rośnie. Zanurzenie łopaty w żyznej ziemi, może być dla dziecka wielkim odkryciem. W Poznaniu jeden z radnych zamierzał pomagać „zielonym klasom” opiekującym się szkolnymi ogrodami. Dofinansowania można było też było otrzymać dofinansowaniu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jak jest teraz – nie wiem.

Żeby doświadczyć niektórych zjawisk praktycznie, niekoniecznie trzeba jechać do Centrum Nauki Kopernik (co jednakowoż jest świetnym pomysłem). Żeby zmienić nawyki żywieniowe, niekoniecznie trzeba korzystać z usług dietetyka – badania wykazują, że dzieci, które miały do czynienia z uprawą roślin, znacznie częściej sięgają po zdrową żywność.

Wskazówki jak zakładać szkolne ogrody można znaleźć TUTAJ, ewentualnie w książce Ogrody szkolne, Władysława Szafera.

Zdjęcia: Flickr/GrowingGreat, Flickr/Wamblicious

Zobacz również:

-->