Jeśli musisz kupować nowe rzeczy, po to by je przechowywać …

Szafa minimalistycznaMichael Coghlan/ Flickr

 

być może masz zbyt dużo rzeczy. Project 333 trafia w sedno doświadczeń wielu z nas. Okazuje się, że kolejne regały, szafy i pudełka nie są w stanie sprostać przyrastającemu dobrobytowi, natomiast zmniejszają naszą Lebensraum. Oczywiście możemy tłumaczyć się zaszłościami, przejściami, tym, że „kiedyś nie było”, tym, że szkoda się pozbyć i że „smęty-sentymęty”, do momentu – aż! No i właśnie tu mamy do wyboru – albo rzeczy wyproszą nas z zajmowanego lokum, albo też, będzie ich tak dużo, że nie będziemy w stanie sensownie ich używać. Możemy popaść też w stan: „kupię, chociaż mam, ale nie wiem gdzie mam”. Żadna z tych perspektyw nie jest kusząca, niemniej jednak zdarza nam się popadać w nie latami.

 

project333a

 

W tym momencie, jakby na zawołanie, pojawia się moja mama. Trzyma w ręku żółte niemowlęce ubranko z kurczaczkiem – moje, czyli już niemal 40-letnie i mówi „tak ci było w tym ładnie”. No i złapałam się. Przez chwilę chciałam je nawet zatrzymać. Przecież to część mojej przeszłości. Nawet nie sądzę, żeby tą sztuczną, szalenie praktyczną, niegniotącą się tkaninę będą nosić moje dzieci, albo wnuki. Co więcej, nie przypuszczam też, żeby przechowywały je jako relikwię. Tak więc skłania mnie ku temu prawdopodobnie miłość własna, albo strach przed przyszłością, czyli „jeszcze może się przydać”.

Z tej krótkiej psychoanalizy nie wynika nic poza tym, że ponoszę jakieś koszty decyzji na rzecz posiadania – nie tylko finansowe, ale również psychiczne dlatego Projekt 333 postuluje – „Płać raz”. Oznacza to mniej więcej tyle co – nie daj się zniewolić rzeczy, tylko dlatego, że dużo za nią zapłaciłeś. Trzymamy niektóre ubrania, ponieważ dużo nas kosztowały i tym bardziej żal nam je wyrzucać. Zgodnie z tą koncepcją płacimy za nie ciągle, bo: musimy je jakoś przechowywać, dbać o nie, co kosztuje nas czas i uwagę, płacimy za nie emocjonalnie – tkwiąc w przeszłości, złości na siebie z powodu tuszy (bo np. już nie są na nas dobre, ale może będą…?), albo niezdecydowania.

Może to dzielenie włosa na czworo, a może coś w tym jednak jest. Idea jest godna wcielenia w życie w każdym razie. Po pierwsze uwalnia nas ona od wiecznych dylematów – co założyć i frustracji niedopasowania elementów garderoby. Po drugie porządkuje nam może trochę w głowie, tak żeby generalnie nie posiadać zbyt wielu rzeczy.

Na koniec przykład z życia, że „się da” Hark at home

 

Projest333cMazzal/Flickr

Zobacz również:

-->