Dziewczyny na rowerach, czyli…

Rowerowej mody ciąg dalszy.
Sprowokowany komentarzami pod wpisem o Pret a Rouler postanowiłem udowodnić, że kobiety rowerami jeżdżą nawet w kozaczkach (niekoniecznie białych). Wpis jest prawie zupełnie obrazkowy. Zdjęcia pochodzą z flickr’a ale zacznijmy od naprawdę ciekawego bloga…

Cycle Chic – Copenhagen Girls on Bikes, czyli ni mniej ni więcej jak Dziewczyny na rowerach w Kopenhadze… Znalezione na Velorution. A teraz czas na flickr:












komentarz autorstwa: cito1, napisany 19 września 2007
No tak, dowód bije po oczach :)
Ale to rowerowy kraj. Taka tradycja, kultura, rower w ręce jak u nas torebka.
Czerwone szpilki, spódniczki, korale… A a nas jeszcze dziwi, że ktoś kto dawno czasy pierwszej komunii ma za sobą, wyprowadza rower z bloku. To dopiero by zadziwiło osiedle gdyby w stroju prawie wieczorowym :)
komentarz autorstwa: iskanna78, napisany 19 września 2007
To kwestia tego do czego rower sluży.
Cięzko się przebierać jak się chce podjechac jedynie do sklepu, jak się jedzie do pracy, na spotkanie.
U nas problem polega raczej na tym, ze strach rower pod sklepem zostawić, wiec i rzadziej sie z niego korzysta.
A stylowy stary rowerek się komponuje z kobiecymi strojami. Howgh!
komentarz autorstwa: ZieloneMigdały, napisany 20 września 2007
@cito1 – prawda, taka tradycja, taka kultura. czerpać należy garściami pełnymi z takiej kultury i tradycji ;)
@iskanna78 – rower przed sklepem tylko z solidnym u-lockiem. a tak mi przyszło jeszcze do głowy – ile z Was, szanowne kobiety, posiada więcej niż jeden rower? bo, tak jak piszesz iskanno, stylowy rowerek + kobiecy strój (powiedzmy spódnica) komponuje się świetnie. ale z tego co widać na ulicach, jednak ciągle najpowszechniej występują rowery “górskie”, które w połączeniu ze spódniczkami wyglądają już chyba nie tak fajnie, prawda? wniosek z tego – każda kobieta powinna mieć co najmniej 2 rowery :)
komentarz autorstwa: cito1, napisany 21 września 2007
Ja nie mam żadnego :)
komentarz autorstwa: Tobiasz, napisany 22 września 2007
u mnie w miescie w tym roku pojawilo sie owiele wiecej rowerow niz np w poprzednim
co ciekawe jezdzi na nich sporo kobiet w przeroznym wieku (i sa to rowery miejskie)
komentarz autorstwa: Miłosz, napisany 17 sierpnia 2008
http://www.rower-styl.pl
komentarz autorstwa: kuka, napisany 3 grudnia 2008
mój rower to moje nogi, nie ruszam się bez niego z domu ani na krok czy kroczek, jeżdżę w obuwiu wszelakim i prawie zawsze w spódnicach i problem mam jeden- złośliwe uwagi panów roboli na drogach
vivat rowerzystki!
komentarz autorstwa: ZieloneMigdały, napisany 3 grudnia 2008
Bravo! Chciałoby się zakrzyknąć gromkim głosem na cześć Kuki. A jakim rowerem jeździsz? W jakim mieście?
komentarz autorstwa: kuka, napisany 26 grudnia 2008
miasto Toruń, rower holender typu łabędź
komentarz autorstwa: Michał, napisany 10 lutego 2010
Powoli zmienia się mentalność Polaków co do ubioru na rower.Rzadkością jest widok ładnie ubranej cyklistki, ale wzorce z zachodu zaczynają się pojawiać na naszych ulicach.Miejmy nadzieję,że wszystko się zmieni na lepsze.
Osobiście dla Pań polecam rowery Gazelle,Cortina i Batavus.Są to typowo miejskie rowerki.
komentarz autorstwa: Live_Direct, napisany 11 lutego 2010
Popieram, coraz lepsza oferta rowerków Polsce daje Paniom większe możliwości lansu
komentarz autorstwa: aska, napisany 20 kwietnia 2010
Hmmm…. Jezdze sobie po Londynie na rowerze od paru lat i musze jedno przyznac – im bardziej panie na rowerach przebrane, tym gorzej poruszaja sie po drodze. Zaleznosc prawie proporcjonalna. Takie panie bywaja czasem bardziej niebezpieczne od autobusow i kierowcow taksowek! Glowne grzechy: zajezdzanie drogi, jazda srodkiem ulicy (i blokowanie drogi samochodom i autobusom, chociaz jest przeciez linia dla rowerow!), ignorowanie czerwoego swiatla (w zwiazku z czym trzeba ryzykowac wlasnym zyciem i wymijac raz po raz w porannym ‘rush hour’, jesli jest sie nieco szybszym, ale chce sie przestrzegac przepisow ruchu drogowego) i slimacze tempo. Zupelnie zrozumiale, ze jak sie jedzie w zlotych szpilkach na 15cm obcasie i z duza torba na ramieniu i w kapeluszu – ale bez kasku – i do tego na ciezkim rowerze, to ciezko sie rozpedzic, ale… czy naprawde trzeba lamac prawie kazdy mozliwy przepis ruchu drogowego przy okazji?