Prius jako awaryjny generator

Przekrój przez Toyotę Priusfoto: Harvard Avenue (c)

Gdy podczas burzy nagle zgaśnie światło, zwykle wystarczy zapalić świeczkę i cierpliwie czekać (oczywiście zaraz po wykonaniu telefonu do zakładu energetycznego). Jednak w życiu zdarzają sięsytuacje ekstremalne i w takie właśnie znalazł się mieszkaniec miasta Harvard w stanie Massachusetts, który na przywrócenie elektryczności musiał czekać trzy dni. W czasie gdy inni siedzieli po ciemku, on czerpał energię elektryczną z Toyoty Prius.

W podobny sposób można w zasadzie wykorzystać każdy samochód z silnikiem spalinowym. Prius ma nad zwykłymi autami tę przewagę, że jego silnik włącza się tylko na chwilę, aby doładować akumulator. Duża pojemność akumulatora gwarantowała stabilne zasilanie konwertera, który prąd stały o napięciu 12V zamieniał na prąd zmienny 120V. Dzięki temu pan John Sweeney mógł korzystać z lodówki, wentylatora rozprowadzającego ciepłe powietrze po domu oraz oświetlenia.

Po trzech dniach okazało się, że Prius spalił ok. 19 litrów benzyny. Jeśli porównać to z dostępnymi na rynku generatorami spalinowymi (benzynowe spalają średnio 22-30l/24h), to okaże się, że Prius jest w roli awaryjnego zasilania całkiem oszczędny. Gorzej, jeśli w trakcie awarii energetycznej trzeba gdzieś samochodem pojechać. Prius jako generator, za Yahoo! Green.

Zobacz również:

  • Brak powiązanych tematów
-->