Grająca puszka Pandory

Interfejs serwisu Pandora

Sposób, w jaki dowiadujemy się o istnieniu utworów muzycznych, które nam się spodobają może być różny. Można kupić CD w ciemno, słuchać radia, zdać się na rekomendację sklepu internetowego, zapytać znajomych o podobnym guście muzycznym.

Prawdopodobieństwo znalezienia muzyki zgodnej z naszymi upodobaniami, wzrasta proporcjonalnie do włożonego w to wysiłku. Pojawił się jednak jeszcze jeden sposób, być może lepszy od wszystkich wyżej wymienionych – serwis internetowy Pandora. Wystarczy wpisać tytuł ulubionego utworu lub wykonawcę czy grupę muzyczną, a Pandora wyszuka piosenki, które mają “muzyczne DNA” podobne do naszego ulubieńca i umieści je w specjalnej “stacji radiowej”. Wybór możemy zaaprobować lub odrzucić, dając tym samym kolejne wskazówki wyszukiwarce – dzięki temu kolejne propozycje powinny być bliższe naszym upodobaniom. W końcu, przy pomocy jednego kliknięcia, możemy kupić płytę z utworem ze sklepu Amazon lub iTunes.

Jak to naprawdę działa? Wszystko zaczęło się na początku 2000 roku, kiedy założyciele Pandory – Tim Westergren i Jon Kraft zgromadzili fundusze niezbędne do wystartowania (swój wkład miał w to min. Guy Kawasaki z Garage.com). Pech chciał, że zaraz potem rozpoczęła się fala upadków firm internetowych. Pandora musiała ograniczyć liczbę zatrudnionych na etacie osób z 45 do 4. Dopiero na początku 2003 roku firmie zaczęło się lepiej powodzić. Współpraca z AOL i Best Buy, oraz dodatkowe fundusze od inwestora pozwoliły stanąć im na nogi i uruchomić własny serwis internetowy. Obecnie 32 wykształconych i praktykujących muzyków przesłuchuje tygodniowo 250 do 300 płyt CD, oznaczając każdy utwór zestawem cech charakterystycznych. Dobrym pomysłem Pandory jest to, że nie próbuje zaindeksować wszystkich dostępnych utworów. Wybiera tylko te najlepsze.

Dlaczego o tym piszemy? Dlatego, że serwisy takie jak ten pomagają kupować rzeczy – tu muzykę – dostosowane do indywidualnych potrzeb odbiorcy. Często zdarza się tak, że sami nabywamy coś, co ostatecznie nie spełnia naszych oczekiwań, albo obdarowywujemy kogoś prezentem, oględnie mówiąc, niezbyt szczęśliwym. Takie postępowanie nie ma nic wspólnego z odpowiedzialną konsumpcją, choć często nie jest wynikiem naszej złej woli, a po prostu niedoinformowania. Pandora próbuje nam pomóc – jeśli Tobie, Twojemu przyjacielowi podoba się Bill Frisell, to może spodoba się również … Jim Hall? Zresztą – sprawdźcie sami.

Więcej o Pandorze można przeczytać w grudniowym wydaniu Fast Company. A samą Pandorę znaleźliśmy dzięki blogowi Setha Godina.
Ciekawie o Pandorze napisał na swoim blogu również Maciej Miąsik.

Menu utworów serwisu Pandora

Zobacz również:

  • Brak powiązanych tematów
-->