Sztuka picia herbaty

To nie jest wielka rzecz. Drobiazg. Ale jednocześnie dobra ilustracja. Jednorazowe czy wielokrotne – to często dylemat pomiędzy wygodą a odrobiną zachodu, fast foodem i celebrowaniem. Picie herbaty towarzyszy niektórym przez cały dzień, a zaproszenie do niego pojawia się z wejściem gościa w progi domu.
Przywykliśmy przez ostatnie 15 lat do picia herbaty “ekspresowej” – zapakowanej w niewielkie torebki z metką, nitką i dwoma zszywaczami na każdym jej końcu. Picie herbaty liściastej “sypanej” stało się rzadkie, czasem lekko ekscentryczne a czasem wyglądające na “zakorzenione w tamtych czasach” – zależy kto i jak pije.
W sklepach typowo herbacianych, jednorazowych saszetek właściwie nie znajdziemy. Mamy za to ogromny wybór herbat liściastych i czegoś, co pozwoli nam je pić bez dyskretnego wyciągania liści spomiędzy zębów. Takie druciane zaparzaczki w kształcie kuli, albo koszyczka pozwalają nam zapanować nad niesfornie rozwijającymi się liśćmi, zanim napój zrobi się zbyt mocny i cierpki.

Ten widoczny na zdjęciu, wielokrotnego użytku, stalowy “tea infuser” to właśnie taka herbaciana zaparzaczka. Chyba sprytniejsza i ładniejsza od otwieranych kul i koszyczków, ale wszystkie te urządzenia jakoś przywracają herbacie godność napoju.
Gamila Company, za Treehugger






komentarz autorstwa: mila, napisany 8 listopada 2007
mozna to gdzies kupic w polsce?